Kilkanaście dni temu serwis trojmiasto.pl doniósł o zwiększającej się liczbie przypadków bakteryjnego zapalenia jelita grubego, które trafiają do trójmiejskich szpitali. Jako winowajcę wskazują jedną z bakterii bytujących w naszych jelitach. Jak to się stało, że składniki naszej naturalnej flory bakteryjnej zaczynają działać przeciwko nam?

Zapalenie jelita grubego objawia się między innymi biegunką, bólem brzucha oraz gorączką. Jedną z możliwych przyczyn wystąpienia stanu zapalnego są bakterie z gatunku Clostridium difficile, które występują
w niewielkiej ilości w naszych jelitach jako naturalny składnik naszej flory bakteryjnej. Jak to się dzieje, że nagle zostaje przerwane zawieszenie broni między nami i naszymi mikroskopijnymi lokatorami i następuje rozwój choroby? Lekarze zajmujący się pacjentami z bakteryjnym zapaleniem jelita grubego jako prawdopodobną przyczynę podają nieprawidłowe zażywanie antybiotyków. W czasie antybiotykoterapii zostaje zaburzona proporcja, w której naturalnie występują poszczególnych gatunków bakterii bytujących w naszym układzie pokarmowym. Nie uzupełniając na czas brakujących drobnoustrojów w odpowiedniej ilości dajemy potencjalnie groźnym przedstawicielom C. difficile pole do popisu. Mając znacznie więcej miejsca i pożywienia tylko dla siebie zaczynają się bardzo efektywnie namnażać, co prowadzi do wystąpienia stanu zapalnego
w jelicie.

Trzy Małe Bakterie, czyli jak antybiotyk niczym wilk z baśni Braci Grimm zdmuchuje słomiane ściany komórek bakteryjnych

Istnieje kilka sposobów, w jaki antybiotyki podejmują atak. Jednym
z popularnych mechanizmów działania antybiotyku jest wnikanie jego cząsteczek do wnętrza komórki bakterii i zaburzenie zachodzącego tam procesu produkcji składników ściany komórkowej, która stanowi ochronną, najbardziej zewnętrzną warstwę każdej komórki bakteryjnej. Brak odpowiednich składników budujących tę warstwę jest dla bakterii opłakany w skutkach – bez prawidłowo wykształconej ściany komórka bakteryjna umiera.

Innymi mechanizmami działania antybiotyków podczas atakowania bakterii są np. zakłócanie procesu tworzenia kwasów nukleinowych, białek oraz upośledzenie funkcji błony komórkowej. Generalnie działanie tych specyfików dzieli się na bakteriobójcze (powodujące śmierć komórek tych mikrobów) oraz bakteriostatyczne (hamujące ich namnażanie się, przez co ułatwiona jest walka komórek naszego układu odpornościowego z tymi drobnoustrojami).

Wyścig zbrojeń, czyli jak bakterie odpowiadają nam pięknym
za nadobne

Komórki każdego żywego organizmu posiadają materiał genetyczny, którym jest kwas nukleinowy. To tutaj zapisana jest informacja
o funkcjonowaniu i budowie organizmu.

Tego rodzaju cząsteczki mogą być dziedziczone na różne sposoby. Jednym z nich jest otrzymanie ich po obojgu rodzicach: w tym sposobie przekazywania materiału genetycznego potomstwo nie jest genetycznie identyczne w porównaniu z matką i ojcem, co zapewnia bardzo istotne dla przetrwania gatunku w zmiennych warunkach środowiska zróżnicowanie genetyczne osobników. W taki sposób informację genetyczną dziedziczymy m.in. my – ludzie.

Drugim sposobem dziedziczenia jest przekazywanie materiału genetycznego komórkom potomnym, które powstają w wyniku podziału komórki macierzystej. Są one genetycznie identyczne w porównaniu
z komórką, z której powstały. Ten sposób nie zapewnia zróżnicowania genetycznego, przez co grupa organizmów dziedzicząca w ten sposób informację genetyczną nie jest odporna na zmieniające się warunki środowiska.

Bakterie nie są wyjątkiem od tej reguły. Jednak prostota ich budowy pozwoliła na wypracowanie podczas procesu ewolucji dodatkowego, niezwiązanego bezpośrednio z rozmnażaniem się, niesamowitego systemu przekazywania materiału genetycznego – koniugacji. Zapewnia ona występowanie zróżnicowania genetycznego, kluczowego dla przetrwania poszczególnych gatunków. W tym procesie dwie bakterie łączą się ze sobą za pomocą cienkich mostków, zwanych pilami, przez które jedna komórka przekazuje drugiej plazmid – małą, kolistą cząsteczkę DNA zawierającą niewielką ilość informacji genetycznej. Dokładniej: dawca zachowuje swój plazmid, a połączonemu z nim biorcy przekazuje jego kopię – nie traci on w ten sposób zdobytego wcześniej fragmentu materiału genetycznego. Innym procesem zapewniającym zmienność genetyczną u bakterii jest transformacja – aktywne pobieranie cząsteczek DNA dostępnych
w otoczeniu. Oba wymienione procesy skutkują stopniowym wzrostem liczby komórek bakteryjnych posiadających gen oporności na antybiotyk, przez co kolonia takich bakterii staje się stopniowo niewrażliwa na dany terapeutyk.

Podając antybiotyk wybijamy te komórki bakteryjne, które nie posiadają genu oporności na podany związek. Bakterie, które posiadając gen oporności przeżywają i przystępują do podziału komórkowego, co zwiększa ich liczebność. Gdy weźmiemy pod uwagę na jaką skalę antybiotyki były stosowane niewłaściwie, to staje nam przed oczami obraz pokazujący
w jaki sposób powstały całe szczepy opornych bakterii różnych gatunków, które pstryczkiem w nos udaremniają nam nasz antybiotykowy zamach.

Gatunkiem bakterii, którego lekooporne szczepy stanowią duży problem dla obecnej medycyny jest gronkowiec złocisty. Występuje on dość powszechnie w naszym środowisku i często stanowi przyczynę zakażeń wewnątrzszpitalnych. Szczególnie groźnym szczepem jest MRSA – jest on oporny na popularne, szeroko stosowane antybiotyki bakteriobójcze
o nazwie beta-laktamy (do tej grupy należy między innymi penicylina).
W leczeniu chorób będących skutkiem zakażenia MRSA stosuje się często antybiotyk należący do innej grupy – wankomycynę, ale niestety najnowsze badania wskazują, że i na nią gronkowce ze szczepu MRSA zaczynają nabierać oporności
[http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26422180].

Antybiotyk – miecz obosieczny?

Za zniszczenia naturalnie występującej w przewodzie pokarmowym flory bakteryjnej odpowiada antybiotyk – nie brzmi to zbyt dobrze i pierwsze co się nasuwa na myśl to „po co komu specyfik, który zamiast pomagać
– szkodzi?”. Podczas wprowadzania antybiotyków do asortymentu środków leczniczych nie spodziewano się, że długoterminowe konsekwencje nieodpowiedniego zażywania przyjmą tak dużą skalę. Jak to się stało? Jeszcze kilka lat temu przyjmowanie antybiotyku na powszechne przeziębienie lub grypę było dość częstym procederem. Szczególnie złym, jeśli postanowiliśmy sami być sobie sterem, żeglarzem i lekarzem
i połykaliśmy preparat wg własnego uznania, bez konsultacji ze specjalistą (np. pozostały po poprzedniej antybiotykoterapii).

„W baśniach tkwią prawdziwe dzieje – woda życia nie istnieje”

„Leczenie” grypy antybiotykiem jest jednym ze sztandarowych błędów, które doprowadziły do obecnego kryzysu antybiotykowego. Skąd cudzysłów w pierwszym zdaniu? Z bardzo prostej przyczyny: grypa nie jest chorobą bakteryjną! Powoduje ją zupełnie inna grupa patogenów, jakimi są wirusy. Ze względu na swoją budowę i sposób funkcjonowania są one
z natury antybiotykooporne. Antybiotyk nie jest długo poszukiwanym przez alchemików panaceum – nie zwalczy chorób wywołanych przez wirusowe czynniki chorobotwórcze. Zastosowanie antybiotyku w tym przypadku nie tylko nie prowadzi do zwalczenia przyczyny choroby, ale jeszcze usprawnia opisany wcześniej proces nabywania oporności przez kolonie bakteryjne i wytwarzania groźnych, opornych na antybiotyk szczepów.

Przyszłość nie taka czarna

Otrzyjcie łzy płaczący, zagłada spowodowana antybiotykoopornością to bardzo daleka i niepewna przyszłość. Jednak, aby jeszcze bardziej zmniejszyć szanse jej wystąpienia, należy mieć się na baczności i podjąć odpowiednie kroki.

Przede wszystkim higiena. Część gatunków bakterii, np. ww. Clostridium difficile, wytwarza przetrwalniki, które bardzo łatwo zmyjemy z rąk zwykłym mydłem.

Traktujmy stosowanie antybiotyków jako ostateczność. Zacznijmy nasze leczenie od ciepłej herbaty z miodem, czosnku, cebuli. Jeśli to nie pomoże to zażyjmy podstawowe leki przeciwzapalne i przeciwbólowe zawierające aspirynę czy ibuprofen, które są dostępne w aptekach bez recepty. Pamiętajmy też o tym, żeby wygospodarować czas na odpoczynek podczas choroby – odpowiednio długi sen na pewno pomoże nam w powrocie do zdrowia. Dopiero gdy to nie przyniesie pożądanego efektu udajmy się do lekarza i przyjmujmy przepisany antybiotyk tylko i wyłącznie zgodnie
z wytycznymi specjalisty!

Aby zapobiec zaburzeniom flory bakteryjnej jelit podczas przyjmowania antybiotyku pamiętajmy o równoległym zażywaniu preparatów osłonowych – odpowiedni preparat pomogą nam dobrać farmaceuci podczas wizyty w aptece. Dobrym środkiem uzupełniającym brakujące gatunki przyjaznych nam drobnoustrojów jest też powszechnie dostępny
i przystępny cenowo jogurt lub kefir.

Warto też zapoznać się z treściami opublikowanymi z okazji ogłoszenia przez WHO World Antibiotic Awareness Week (16-22.11.2015) [link], tygodnia poświęconego rozpowszechnianiu wiedzy o antybiotykach i ich działaniu.

Autor: Kamila Wielgut, Foto: Angelika Michalak

Reklamy